sobota, 28 czerwca 2014

Rozdział 4

Jasmine Pov:

- Napewno chcesz tam teraz iść? - Spytał Rayan, a ja tylko przytaknęłam głową.
- Tak napewno chcę, muszę w końcu zabrać zabrać swoje rzeczy i całkowicie odciąć się od niego. - Powiedziałam do Raya‘na pewna siebie. Chodź pewnie i tak moja stanowczość i pewność siebie zniknie gdy tylko przekroczę próg tego domu. Złapałam niepewne za klamkę i pociągnęłam za nią, otwierając szeroko drzwi. Mogłam od razu poczuć smród alkoholu wymieszanego z zapachem marihuany oraz tytoniu. Znałam wszystkie te zapachy, jak i połączenie ich bardzo dobrze. Praktycznie codziennie Justin wracał napity, a wcześniej palił marihuanę oraz papierosy. Ruszyłam do przodu w stronę salonu,  tuż za mną szedł Rayan. Nasz salon wyglądał okropnie, ciuchy leżały wszędzie tak samo jak i butelki po alkoholu. Na szafce można było dostrzec jednego skręta, którego Justin pewnie nie zdążył jeszcze wypalić. Wszystko wyglądało okropnie. Zaczęłam rozglądać się po salonie w celu znalezienia Justina. Ale nigdzie go nie było. Odwróciłam się do Rayan'a i przesłałam mu pytające spojrzenie.
- Nie wierzę żeby Justin zostawił otwarty dom i wyszedł gdzieś. - Powiedziałam do Rayan'a pokazując palcem na otwarte drzwi wejściowe. Chwile później nasza zagadka została rozwiązana. Drzwi łazienki otworzyły się, a z niej odziwo wyszedł czysty, pachnący Justin. Miał on na sobie jedyne bokserki oraz krótkie spodenki które często nosił. Jego wzork spotkał się z moim, a na jego twarzy od razu zagościł promienny uśmiech. Ruszył w moją stronę, a ja zaczęłam cofać się do tyłu. Justin dogonił moje ruchy i chwilę później zamknął mnie w uścisku, wtulając swoją głowę w moją szyję. Mogłam swobodnie wdychać jego piękny, męski zapach. Jego reakcja mnie zdziwiła. On chyba się za mną stęsknił...
- Wreszcie wróciłaś, czekałem na Ciebie. - Szepnął mi na ucho, a chwilę później wypuścił mnie z uścisku.
- Justin czemu nasz dom wygląda jakby przeszło po nim tornado, nie wspomnę już o licznych butelkach po alkoholu oraz nie wypalonym skręcie na blacie.. - spojrzałam na chłopaka poważnym wzrokiem.
- Brakowało mi Ciebie i popadłem w mały dołek. Ale wróciłaś, jest dobrze. - Powiedział z uśmiechem na twarzy. Nie potrafię mu teraz powiedzieć że odchodzę. Rayan tylko stał i się nie odzywał.
- Justin, jak mam wrócić skoro ty popadasz w jakieś nałogi. Człowieku ty się staczasz. - Wskazałam palcem na butelki po alkoholu.
- Już to sprzątam. - Powiedział podchodząc do stołu. Zebrał wszystkie butelki i biegiem zaniósł je do kuchni, a ja z Rayanem jedynie wszystko obserwowałam. Gdy Justin podnosił kupkę ubrań, z spodni wypadła mała paczuszka z białym proszkiem. Justin bierze narkotyki? Tego wszystkiego jest już za dużo.
Justin szybkim ruchem zabrał opakowanie mi sprzed oczu, udając że nic się nie stało. I jak gdyby nigdy nic dalej sprzątał.
- Justin co to było? - Spytałam podnosząc głos, na co Rayan zareagował kładąc mi dłoń na ramieniu, starając się mnie uspokoić.
- Nic, przewidziało Ci się coś. - Powiedział z uśmiechem na twarzy, dalej sprzątając. Wiedział że nie toleruje narkotyków, bo przez nie rozpadła się moja rodzina. A mimo to postanowił ćpać, oszukując mnie przy tym.
- Nie przewiadziało mi się, Justin ty jesteś ćpunem. - Krzyknęłam wyrzucając ręce w górę.
- Nie przesadzaj, tylko raz jak na jakiś czas sobie coś wciagnę. Nie rób ze mnie prawdziwego ćpuna. - Powiedział Justin, wyprowadzając mnie przy tym z równowagi. Jak ja mogłam być z kimś takim? Wszystkie wątpliwości związane z rozstaniem zostały rozwiane.
- Stary ty się staczasz. Niedługo znajdziemy Cię martwego bo sprzedasz sobie złoty strzał. - Wtrącił do rozmowy Raya'n.
- Nie przesadzajcie, nie biorę tego dużo. - Machnął ręką Justin. Jego postawa coraz bardziej mnie dziwi. To nie ten sam Justin w którym się zakochałam.
- Od tego się zaczyna, później będziesz brał więcej i więcej aż zaćpasz się na śmierć. - Znów się uniosłam. Nie rozumiem jak on może rozmawiać o tym tak spokojnie. - Justin zapisz się na jakąś terapię.
- Jeżeli macie zamiar robić ze mnie uzależnionego to wyjdzcie. Nie chce tego słuchać. - Uniósł się lekko, wskazując palcem na drzwi wyjściowe.
- Właśnie wychodzimy, tylko zabiorę swoje rzeczy. - Powiedziałam ruszając na górę w stronę naszej dawnej sypialni.
- Ale co? dlaczego? - spytał zdezorientowany Justin.
- Odchodzę, przeprowadzam się do Rayan'a. - krzyknęłam do Justina będąc już na górze. Chwile później słyszałam dźwięk zbijanego szkła, a następnie cichy jęk Justina. Spojrzałam na Rayana, który pomagał mi pakować swoje rzeczy do walizki, a następnie Dwóch torb.
- On zawsze tak próbuje wzbudzić moją litość. Nie zwracaj uwagi na niego. - Przesłałam Rayan'owi słaby uśmiech i wzięłam się za dalsze pakowanie. Po 30 minutach miałam zapakowane już prawie wszystko, drobne pierdoły zostawiam, mając nadzieję ze Justin mi je odeśle bo nie mam na nie miejsca. Zeszlismy na dół gdzie Justin siedział zponurą i złamaną miną.. Rayan wziął torby i wyszedł zapakować je do auta. Podeszłam do Justina, usiadłam koło niego i powiedziałam.
- Resztę rzeczy prześlij mi pocztą. To takie małe niepotrzebne rzeczy, na które nie miałam miejsca. - Uśmiechnęłam się słabo do chłopaka, chodź miałam ochotę się rozpłakać. Wstałam i ruszyłam w stronę drzwi. Usłyszałam za sobą głos.
- Pamiętaj zawsze będziesz najważniejsza.. Kocham Cię.- szepnąłcicho Justin, odwróciłam się i zobaczyłam łzę spływającą po jego policzku. Pierwszy raz od dawna powiedział mi to szczerze..
- To już nie ma znaczenia.. - cicho odpowiedziałam i wybiegłam.

Następnego dnia rano, pierwsze co zrobiłam po obudzeniu to pobiegłam do łazienki zwmiotować..

Wreszcze nowy rozdział.
Mam nadzieję ze się cieszycie :)
Rozdział nie sprawdzany, dodany na szybko więc za wszelkie błędy przepraszam :(
Następny jak przybędzie komentarzy :)

16 komentarzy:

  1. Lubię dramy, więc rozdział mi się podoba :) jestem strasznie ciekawa czy Jass jest w ciąży...pewnie tak :) Czekam na wyjaśnienie 'zagadek'.
    (Weryfikacja obrazkowa jest męcząca ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Już ją usunęłam, oraz można już dodawać anonimowe komentarze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. niech justin udawal tylko takiego kruchego i niech ja porwie kc roz cudowny

    OdpowiedzUsuń
  4. khefjbfiherf genialne ;)
    Czyżby Jasmine była w ciąży?
    Już nie mogę się doczekać kolejnego xx
    ineedangelinmylife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. świetne oby byli razem i żeby Justin sie zmienił czekam na next życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tylko mi nie mów, że ona będzie w ciąży. Mam nadzieję, że Justin w końcu się zmieni i jakoś wpłynie to na ich związek. Rozdział wspaniały. Czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  7. To jest takie keibgdidbsvhsiu opowiadanie ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię czytać twój blog, jest Bardzo ciekawy kc :3 i kiedy next?

    OdpowiedzUsuń
  9. Te ff jest boskie! Mam nadzieje, że po kilku rozdziałach będzie między nami wszystko dobrze. 😉

    OdpowiedzUsuń
  10. Genialny rozdział *.* jestem bardzo ciekawa co będzie dalej :)

    hatetolove-bieber.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie widzę nigdzie linku/buttonu spisu!
    spisfanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne czekam nn mam nadzieję ,że szybko się pojawi <3

    OdpowiedzUsuń
  13. jezusie!! to jest piękne !!! tylko,zeby oni ze sobą znow byli.. ;c <3

    OdpowiedzUsuń
  14. jejuuu modle sie ,zeby jutro byl nowy <3

    OdpowiedzUsuń